JOGA&AJURWEDA

– 15 C czyli bieganie zimą

20160105_171719[1]

Moje bieganie w sumie gdyby pozbierać całość trwa rok. Biegam od września do marca, potem mam prace w ogrodzie itd. Chyba dziś po raz pierwszy biegałam przy tak niskiej temperaturze, czyli – 15 C. Ogólnie było ok, nie ma co bić rekordy czasowe o tej porze roku  zimą, bo jest przede wszystkim ślisko i zimno. Mnie biega się dobrze gdy jest chłodniej, pewnie dlatego że mam niskie  ciśnienie i dlatego też odpada bieganie gdy jest gorąco, tj. dla mnie powyżej 25 C. Dystans jaki pokonuję to 5 km, biegam z dwoma małymi psami (terierką 4 kg- to ta biała plama na zdjęciu i kundelką 7 kg), w sumie to przez nie zaczęłam biegać, bo na spacery nie mam za bardzo czasu w tygodniu, a te 30 minut jestem w stanie wygospodarować nawet 5 razy. Moje minimum miesięczne to 50 km, a docelowo 100. Obecnie powróciłam do jogi, lubię się porozciągać, a że mam tendencję to budowania bardzo mocnych nóg, joga wydłuża mi mięśnie, więc nogi się wysmuklają. Na co dzień pracuję 8 h na siedząco, więc joga działa też zbawiennie na moje plecy. Będę Wam pokazywać moje postępy (nie trenowałam 8 lat, więc w sumie zaczynam od zera).  Tyle wstępu, bo zmierzam do tego, jak się ubrać do biegania przy tak niskich temperaturach, dodam tylko że ja wole zmarznąć niż się przegrzać. Nie inwestowałam jakoś specjalnie w ubrania, są typowo sportowe, ale tanie. Dziś miałam na sobie po kolei (nie wszystko widać na zdjęciu, ale uwierzcie mi, że było):

  1. Biustonosz sportowy z Lidla (służy mi tylko do biegania, jest super, chyba od czwartku będą dostępne, szczerze polecam, ale brać rozmiar mniejszy nić się nosi).
  2. Koszulka typu bokserka też z Lidla.
  3. Koszulka z długim rękawem H&M- super, polecam dział sportowy z tego sklepu.
  4. Bluza zapinana na zamek z Lidla, jest ok, ale nie ma odblasków.
  5. Długie legginsy z H&M, świetne są, mają wysoką talię, regulację w pasie, odblaski i kieszonki.
  6. legginsy 3/4 z Lidla, te akurat są średnio fajne bo lekko prześwitują na tyłku, bez szortów anu rusz.
  7. Szorty z Lidla, kupione tylko po to aby mieć zasłonięty tyłek, bo nie lubię biegać taka odsłonięta (dziewczyny wiedzą o co chodzi, gdy ich dupa szyderczo się śmieje)
  8. Skarpetki nosze tylko bawełniane i nikt mnie nie przekona do sportowych, bo przerabiałam takie i źle się w nich czuję.
  9. Buty, cóż, kilka lat temu kupiłam Reebok Easy Tone, które podobno pomagały tyłek rzeźbić, jak się okazało g.wno prawda, ale cóż, mam, to w nich biegam, na szczęście zaczęły wycierać się wewnątrz na piętach, wiec na wiosnę będę miała pretekst żeby kupić nowe.  Ogólnie nie są takie złe do biegania, bo mają dosyć grubą podeszwę, więc stopy mi w nich nie marzną. Nowe na 100 % będą to buty Adidas, ale pewnie z outletu, no nie stać mnie na buty za 600 zł.
  10. Tunel na szyję z 4F, fajny bo można go nosić na wiele sposobów, jako szal, czapkę, opaskę itd., kupiłam około miesiąc temu za jakieć 30 zł.
  11. Opaska na głowę, w sumie dwie, cieniutka z Kalenji a na to z polaru. Nie lubię czapek. W tym było mi idealnie.
  12. Rękawiczki z 4F typowe do biegania, jakieś 20 zł w promocji miesiąc temu, też polecam.

Podsumowując: ogólnie było ok, z małym ale, zmarzły mi ciut w tym stroju ramiona, od łokci w górę, muszę sobie dokupić jakieś dogrzewacze na tę partię ciała.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.