Taka sytuacja

„Chłopcy” Andrzej Saramonowicz

chłopcy

Moim ulubionym filmem jest „Testosteron” i uważam go za wykładnię stosunków damsko-męskich, namiętnie wplatam cytaty z filmu do rozmowy, w pracy jestem znana z „masakra jesteś” i „bęc, wiem co czujesz…” i uważam, że Piła jest brzydkim miastem (mieszkam 25 km od Piły).

„Lejdis” też było ok, „moja dupa szyderczo się śmieje…”  ale już tej dupy nie urywa, więc po debiucie powieściowym Andrzeja Saramonowicza spodziewałam się dużo. Pierwsze 50  stron  i szok, bo wyszło na to, że w Warszawie wszyscy nawzajem się pierdolą. Standardem jest sypiać z ojcem koleżanki z ławki szkolnej swojej córki, z  wychowawcą itd. Nie wiem czy znacie książkę anonima „Pokolenie Ikea”, bardzo mi przypomnina ten klimat. Głównymi bohaterami są syn lat 11 i  Ojciec (rozwiedziony oczywiście z jego matką). Ojciec jest szanowanym neurochirurgiem, do tego nie wylewającym za kołnierz, zupełnie jak jego ojciec, który również był chirurgiem, zapił się na śmierć i o tego też bzykał wszystko,  co u w ręce wpadło. Książka pokazuje daną sytuację z dwóch perspektyw, dzieciaka i ojca, momentami są urywki czegoś na kształt pamiętników każdego z nich, które, po usilnej próbie czytania później po prostu omijałam. Podsumowując, książka jest męcząca, niby zabawna momentami ale tak naprawdę wyłania się z niej obraz smutnych ludzi, żyjących w dużych miastach, obracających się na „eventach” a tak naprawdę pustych jak pudełka z zapałkami, jak to się u nas na wsi mówi ” bułkęęę przez bibułkęęę, a …” nie dokończę bo dopiero 14 ;-).

W moje ocenie 5 na 10,  napotkałam takie podsumowanie, ” że czasami trzeba taką książkę przelecieć” i uważam je, za 100 % trafne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.