Taka sytuacja

Chudy Hindus, czyli jak przechytrzyć dzieciaka i nauczyć go ortografii

Wiecie, że wszystkie złe cechy charakteru dzieci mają po ojcach? 😉 A tak na poważnie, to chciałam Wam opisać, jak wygląda przygoda ze szkołą mojej 8 letniej Miśki. Poszła do szkoły jako 6 latka, gdzie w sumie we wrześniu dopiero obchodzi urodziny. W tej chwili skończyła 8 lat miesiąc temu, a już jest w trzeciej klasie. W tym roku przeniosłam ją też do innej, znacznie większej szkoły, bo jej pierwsza to była wiejska kameralna  szkoła, która wg mnie była idealnym rozwiązaniem, dla niej jako 6 latki, jednakże z góry zakładałam, że będzie do niej uczęszczać tylko do 4 klasy. Nastała reforma, wszytko się popiętroliło, więc przyśpieszyłam swoją decyzję. Racjonalnie do tego podeszłam, bo ostatni rok będzie mieć tylko z jedną nauczycielką, przyzwyczai się do dużej szkoły, dodatkowym atutem był też dodatkowy język. W międzyczasie zmiany szkół, pojawiła się też opcja szkoły prywatnej, i 1 września poszłyśmy na rozpoczęcie roku szkolnego, ale okazało się, że dzień przed rozpoczęciem wszyscy rodzice (poza mną) zrezygnowali, a ja o niczym nie zostałam poinformowana. Wyobraźcie sobie tą akcję: o 9 rozpoczęcie roku w „dużej” szkole, której nie poinformowałam o zmianie decyzji, o 12 planowane rozpoczęcie w szkole prywatnej, o 11.30 telefon z „dużej” dlaczego nas nie było na rozpoczęciu, więc przeprosiłam i poinformowałam o rezygnacji, po czym o 11.55 dowiaduję się, że ta prywatna jednak nie otwiera klasy. Szybko za telefon kajać się do „Dużej” szkoły, na szczęści wszystko odkręciłam, ale naprawdę było nieciekawie.

W każdym bądź razie, moje dziecko wdało się w ojca. Ja byłam kujonem, tj. uwielbiałam się uczyć, moje wagary polegały na tym, że szkoda mi było marnować czasu na siedzenie w szkole i czekania na lekcję, bo Pani musiała odpytywać. Ja wagarowałam w domu ucząc się kilka tematów do przodu- wiem, jestem dziwna. Moje dziecko natomiast ma totalnie wykulane na wszystko, jest bystrzachą, ale jak ma coś po prostu wkuć,  to nagle jej się gorąco robi,  napić się musi, wierci się,  itd. Ona musi być po prostu w ciągłym ruchu. Dla mnie początkowo było to nieakceptowalne, bo jakże to tak?  Ja,  kujonka ze średnią zawsze około 5 oscylowała, z tu gzub w 3 klasie podstawówki przynosi  pałę, gdzie ja pierwszą tróję zobaczyłam w liceum!  Prawdą, że o dzieciach takich jak Nina, czyli tych, które poszły do szkoły jako 6 latki totalnie zapomniano. I tak, w klasie jest najmniejsza, a różnica wieku pomiędzy nią a resztą klasy to średnio 1,5 roku. Miało być pięknie, a zrobiono reformę po reformie nie wiadomo po jaką cholerę, a skutki tego bajzlu ponoszą dzieci. Program nie jest zupełnie dostosowany, zajęcia nudne, zadań domowych cała masa i jeszcze ortografii wymagana na takim poziomie, że nie jedne dorosły by się zastanowił. Myślałam jak tu przechytrzyć Miśkę, i mimo wszystko wkuć jej te cholerne wyjątki i gramatykę. Nauka przez zabawę jest najlepsza, znalazłam gry planszowe, które Nina uwielbia, i zamęcza wszystkich w domu, żeby cholerne grzybki zbierać.- wiecie o jakie gry mi chodzi: kostka, pionki i kto pierwszy dotrze na metę i tym samym pozbiera najwięcej grzybków.

O nie dziewczyno, teraz to my sobie pogramy na moich zasadach  😉

Kupiłam w sumie 3  różne gry, gdzie 2 z nich sprawdzają się idealnie teraz, a jedna za jakiś czas, bo Nina jest zafascynowana dwoma pierwszymi, a po 2 godzinach grania, nawet ona ma dość. Każda z tych gier ma kilka opcji grania/trudności itd. więc z 2 robi się w sumie z 10 jak nie więcej. Efekty nauki już są, pała poprawiona na 4, i to po jednym weekendzie!

1 Gra to Układanka Edukacyjna, w które jest 8 wariantów gry. Załączona jest do niej plansza, tabliczki itd.

https://www.hulahop.pl/alexander-ukladanka-edukacyjna-ortografia-1322-799465/

Zupełnie nie wiem dlaczego, ale Ninie najbardziej podoba się określenie „chudy hindus”, a zasady pisowni „Chabrowa halka” nie może zapamiętać.

Druga  gra to planszówka, która w założeniu  uczy ortografii i gramatyki.  Poznaje się w niej rodzinkę i dwie historyjki z jej życia. Jest kilka wariantów gry , a nawet można grać samemu.  Do gry poza dwustronną planszą służą karty.

https://www.hulahop.pl/trefl-gra-ortografia-ii-00425-801251/

Odgadując słowo należy wymienić poprawnie jego pisownię, określić liczbę, rodzaj, przypadek itd.

W tej grze mam też niezłą powtórkę ja sama 😉

3 gra to gra słowna, na którą składa się 50 zestawów słów zaliczanych do wyjątków, czyli takich których pisowni nie można wyjaśnić żadną zasadą ortografii. Na każdej karcie znajduje się po 8 słów, a karty pomiędzy sobą mają zawsze wspólny wyraz, który należy znaleźć i odczytać. Są trzy warianty gry.

https://www.hulahop.pl/alexander-obserwujesz-i-znajdujesz-wyjatki-1336-801612/

Za te trzy gry z przesyłką zapłaciłam niecałe 50 zł, i to naprawdę dobrze zainwestowane pieniądze. Ja mam czyste sumienie, że z dzieciakiem odrabiam lekcje, nie muszę zbierać „grzybków”, a poza tym fajnie spędzamy razem czas 🙂

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.