• Taka sytuacja

    Campering, czyli marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia!

    Od kilku lat marzymy z Miśkiem o własnym camperze. Na chwilę obecną jest to daleko poza naszym zasięgiem finansowym (minimum 200 tys, nowy, średniej wielkości camper), ale tego lata wpadłam na pomysł, aby choć trochę przybliżyć nam nasze marzenia i w przyszłym roku planujemy pierwszą w życiu wyprawę tego typu samochodem i to od razu kilkutygodniową, tyle że wypożyczonym. Podczas minionego weekendu wybraliśmy się całą trójką do Poznania na targi, aby zapoznać się bliżej z tematem, bo prawdę powiedziawszy nigdy nawet nie mięliśmy okazji zajrzeć do środka takiego samochodu, a takie targi to świetna okazja aby móc wszędzie zajrzeć, popytać, zdobyć materiały informacyjne itd. Na rozpoczęcie działu „podróże” tylko kilka…

  • KUCHNIA,  Taka sytuacja

    Rodzinne obiady wegan w towarzystwie sermiwegetarian

    Przygotowanie obiadów dla mojej rodziny to czasami dla mnie wyzwanie (​ o czym pisałam tu​ ), bo ja z Miśką jesteśmy wege, a Marcin i Gabi to semiwegetarianie i od czasu do czasu robię dla nich ustępstwa. Dla Gabi szczególnie, bo dziewczyna niedawno obchodziła swoje 89. urodziny i w sumie „zmuszona” przeze mnie w ciągu 3 lat bardzo zmieniła swoją dietę. To ja decyduję, co jedzą moi bliscy, ponieważ robię wszystkie zakupy do domu i przygotowuję każdy posiłek osobiście. Nie jest łatwo zadowolić wszystkich tym bardziej, że nie ma opcji, abym przygotowała mięso (nie i już). Nie skalam moich garnków. Idąc na ustępstwa w kwestii podania niewegańskiego posiłku, zwracam przede…

  • KUCHNIA,  Taka sytuacja

    Jak się żyje wegance z mięsojadami pod jednym dachem, czyli kilka słów o wegetarianizmie.

    Dotychczas nie wypowiadałam się jakoś szczególnie na temat mojej diety i tego jak to u mnie w domu wygląda,  nie chcę wdawać się w bzdurne dyskusje, bo uważam, że to każdego wolny wybór co je. Nie należę do walczących wegan, jestem już na tyle dużą dziewczynką, że wiem,  że na siłę  świata nie zbawię, a moje motto życiowe, które codziennie sobie powtarzam  to „do miłości nikogo nie zmuszać”. Na tyle na ile mogę to edukuję i tłumaczę w swoim otoczeniu, publikując wegańskie przepisy staram się zainspirować . Jestem weganką od ponad 3 lat, a odkąd pamiętam miałam dylematy moralne jedząc mięso. Po poważnych problemach zdrowotnych zaczęłam się baczniej sobie przyglądać…

  • Taka sytuacja

    Jak za niecałe 100 zł wybrać się do Krakowa?

    O mojej miłości do Krakowa nie raz już Wam wspominałam, więc wyobraźcie sobie jak jak mi się oczy zaświeciły, gdy szukając jakieś gdy na długie jesienno- zimowe wieczory trafiłam na (każdemu chyba znaną) grę Monopoly edycja Kraków! Nawet chwilę się nie zawahałam żeby ją kupić, tym bardziej że niestety, ale w tym roku nie udało nam się Krakowa odwiedzić , a obiecałyśmy sobie z Miśką, że co roku będziemy we dwie jeździć, ale cóż, nadrobimy w 2018. Ta krakowska wersja tej gry jest taką malutleńką, maciupką namiastką wycieczki, bo Nina kupując kolejne lokalizacje przypomina sobie wszystko co zwiedziłyśmy.  Tu znajdziecie link to tej krakowskiej wersji: https://www.hulahop.pl/hasbro-monopoly-krakow-25027-816210/ .   Trzy godziny stałam w…

  • Taka sytuacja

    Moje zoo

      Czas najwyższy abym przedstawiła Wam wszystkie moje zwierzaki, na które mówię moje zoo. Przy takiej ilości zwierząt  jest naprawdę sporo pracy, wszędzie pełno sierści, więc odkurzam dwa razy dziennie. Niezliczone ilości wybuchających legowisk, podrapanych foteli, zasikanych podłóg, a do tego miliony  monet na jedzenie i opiekę weterynaryjną.  Jak wiecie, na co dzień pracuje jako księgowa, co niestety ma swoje przełożenie ma moje życie prywatne. A wygląda to tak, że pierwsze co robię w dniu wypłaty to płacę wszystkie rachunki niezależnie od terminu płatności, a z tego co zostanie kupuje na cały miesiąc od razu karmę dla mojego zoo, bo wychodzę z założenia, że ja mogę jeść przysłowiowy suchy chleb,…

  • Taka sytuacja

    Chudy Hindus, czyli jak przechytrzyć dzieciaka i nauczyć go ortografii

    Wiecie, że wszystkie złe cechy charakteru dzieci mają po ojcach? 😉 A tak na poważnie, to chciałam Wam opisać, jak wygląda przygoda ze szkołą mojej 8 letniej Miśki. Poszła do szkoły jako 6 latka, gdzie w sumie we wrześniu dopiero obchodzi urodziny. W tej chwili skończyła 8 lat miesiąc temu, a już jest w trzeciej klasie. W tym roku przeniosłam ją też do innej, znacznie większej szkoły, bo jej pierwsza to była wiejska kameralna  szkoła, która wg mnie była idealnym rozwiązaniem, dla niej jako 6 latki, jednakże z góry zakładałam, że będzie do niej uczęszczać tylko do 4 klasy. Nastała reforma, wszytko się popiętroliło, więc przyśpieszyłam swoją decyzję. Racjonalnie do…