Ekspresowy jabłecznik

Bardzo rzadko piekę jabłeczniki czy tez szarlotki z błahego powodu. Otóż niezależnie od tego ile kupię jabłek Misiek wszystkie zje zanim zabiorę się do pieczenia, i tak za każdym razem, a żeby było śmieszniej to minimum raz w tygodniu słyszę od niego „upiekłabyś coś z jabłkami”- no bezczelność po prostu.  Kupując dodatkową działkę ogrodową podstawowym…

Parmigiana z bakłażanów i cukinii

Kolejny przepis z mojej ulubionej ostatnio książki kucharskiej „Vegano Italiano”, tym razem pargmigiana, której nazwa może być myląca. Jedna opcja mówi o tym, że nazwa pochodzi od parmezanu, a druga- bardziej fikuśna, że  podobno pochodzi od słowa parmiciana, oznaczającego na Sycylii drewnianą deseczkę żaluzji, a więc taki przekładaniec.  Za każdym razem,  gdy otwieram  tą książkę…

Fasolowy krem do pieczywa z suszonymi pomidorami

Od jakiegoś czasu chodziła za mną kremowa pasta do chleba, taka która idealnie by współgrała z chlebem na zakwasie domowej roboty, kiszonym ogórkiem i pomidorami. „Pięknego Jasia” mam zawsze  zapasie bo jest to na tyle uniwersalna fasola, że można z niej zrobić faktycznie wszystko, a to sernik,  danie obiadowe czy krem.  W smaku i konsystencji…

Ciasto pina colada

Miałam dojrzałego ananasa w domu i nie zawahałam się go zużyć. U mnie pomysł zaczyna się zawsze od jednego składnika, na który akurat mam ochotę. Tym razem padło na ananasa, który stał się dominującym składnikem lekkiego, wilgotnego  i orzeźwiającego ciasta o smaku słynnego drinka ananasowo-kokosowego o wdzięcznej nazwie Pina Colada.  Jest to szybkie ciasto ucierane,…

Makaron w sosie z papryki i selera naciowego

Kolejny przepis z książki „Vagano Italiano” na tapecie, czy też w garach.  Tym razem  makaron w towarzystwie gęstego sosu z papryki, selera naciowego i pomidorów. Jak to w kuchni włoskiej bywa lista składników jest bardzo krótka, a efekt zniewalający. W oryginale był makaron rigatoni (czyli grube prążkowane rurki), ale prawdę powiedziawszy nigdy nie robi mi…

Drożdżowe bułki z nadzieniem owocowym

  Rano udało mi się kupić w dobrej cenie borówki z pierwotnym zamiarem ich utylizacji w formie ciasta, ale suma sumarum stwierdziłam, że wolę je ot tak sobie podjadać świeże. Relaksując się potem  nad jeziorem, czyli jednym okiem pilnując Miśki, drugim czytając książkę kombinowałam  co by tu upiec drożdżowego, bo jest to ulubiony rodzaj ciasta…