Wegańskie owsiane ciasteczka ze słonecznikiem

Ferie się skończyły, więc wracam do niedzielnych wypieków ciastek do szkoły. Wyjeżdżałam w piątek, i dosłownie godzinę przez odjazdem pociągu wyjmowałam ciacha z piekarnika. Na szczęście Miśki nie zjadły wszystkiego, i faktycznie coś zostało, może wystarczy do środy. Ciastka są kruche, idealne do transportu w śniadaniówka, smaczne i pożywne. Prażony słonecznik i podprażone płatki nadają…

Pieczona fasola w pomidorach z suszonymi śliwkami

  Idzie wiosna, a ja mam jeszcze spore zapasy różnych fasoli z własnej uprawy w spiżarni, a poza tym właśnie planujemy jej remont, więc staramy się jak najwięcej zjeść, aby jak najmniej przenosić na czas nieszczęsnego remontu.  Zamarzyło mi się „męskie” żarcie, i do tego ostatnio nawet w takich małych mieścinach jak ta w której…

Barszcz ukraiński

Jak już dobrze wiecie, u mnie w domu zupa pojawia się minimum 1 raz w tygodniu, a przeważnie jest tak że nagotuję tyle, że jednego dnia jest daniem głównym, a kolejnego szaleństwo bo jest obiad dwudaniowy, czyli zupa z poprzedniego dnia i np. jakieś pierogi. Przy barszczu ukraińskim, do którego w Polsce dodaje się fasolę…

Bardzo kokosowa wegańska babka

Nareszcie wracam do żywych, czyli powrócił mi smak i węch. Zamarzyło mi się lekkie, wilgotne i aromatyczne ciasto, a że dawno, czy też raczej bardzo rzadko piekę babki to wykombinowałam sobie kokosową babkę. Jest potrójnie a nawet poczwórnie kokosowa, bo w jej skład wchodzi mleko kokosowe, olej kokosowe, wiórki kokosowe i lukier też ukręciłam z…

Śliwki w czekoladzie z marcepanem

Uwielbiam śliwki w czekoladzie, zresztą śliwki w ogóle czy to świeże, suszone, wędzone to już rarytas.  Gdy czwarty raz z rzędu trafiłam na wstrętne śliwki w czekoladzie (ostatnie z Lidla były do kupienia na wagę, w życiu nie jadłam gorszych), a to czekolada wstrętna, a to śliwka sucha jak wiór w środku, a to jakieś…

Francuskie naleśniki w wersji wegańskiej i bezglutenowej

Wszystkie dzieci kochają makaron, gofry i naleśniki, a przynajmniej te które znam. Moje dziecie chore, zresztą rozniosło zarazę na cały dom, i w tej chwili dziadek opiekuje się wszystkimi babami w domu, a że stworzyłam małego potwora (kulinarnego) to musiałam się zwlec z łóżka i zrobić Miśce obiad, bo ona tylko „mamusiowy zje”. Gofry były,…