KUCHNIA

Prawdopodobnie najlepsze Jagodzianki na świecie

 

 

Uwielbiam las, ale nie cierpię zrywać jagód, może nawet nie o same jagody chodzi,  tylko o wizję kleszczy, mam lekką wręcz paranoję na myśl o tym, że ten robal mógłby się bezczelnie we mnie wgryźć ( ze zbieraniem grzybów nie mam problemu). Na szczęście mam cudownych znajomych, którzy przynoszą mi dary lasu i tak stałam sie szczęśliwą posiadaczką pół kilograma jagód! Jak jagody , to tylko jagodzianki. Miałam wyjątkową wenę na pieczenie,  więc upiekłam z podwójnej ilości i tak oto dom wypełniłam 20 jagodziankami.

ps. Możecie wykorzystać dowolne owoce, teraz jest sezon na agrest, wiśnie, pożeczki,

Składniki na około 10 jagodzianek:

idealne ciasto drożdżowe (wegańskie!):

500 g mąki pszennej (u mnie 20% stanowiła pełnoziarnista mąka żytnia, bo jak to ja,  gdy zabrałam się za pieczenie to okazało się, że mam resztkę białej mąki)

30 g świezych drożdży

200 ml mleka (u mnie sojowe waniliowe, to z biedry jest najlepsze do ciast drożdżowych)

150 g curku

100 g oleju kokosowego

szczypta soli

nadzienie:

250-300 g jagód

3 łyżki cukru

łyżeczka cynamonu

  • opcjonalnie 2 łyżki mąki ziemniaczanej,  jężeli boicie się o to, że nadzienie będzie bardzo płynne.

Przygotowanie:

Ciasto drożdżowe należy do ulubionych mojej rodziny, więc opanowałam je do mistrzostwa i mam swoje „patenty”. Zaczyn przygotowuję wlewając całe mleko do garnka, dodaję 2 łyżki cukru (tego z listy składników) i rozkruszone drożdże. Całość przdgrzewam na maleńkim ogniu przez około 30 sekund cały czas mieszając. Odstawiam garnek na blat na około 20 minut, aż drożdże sie obudzą.

Mąkę przesiewam, dodaję miękki lub nawet płynny olej kokosowy, resztę cukru i cały zaczyn. Wyrabiam ciasto, aż będzie idealnie gładkie, co zajmuje mi około 10 minut, a że bardzo lubię zagniatać to czasmi nawet dłużej 🙂

Przekładam ciasto do miski, którą przykrywam czystym ręcznikiem kuchennym i czekam aż ciasto podwoi swoją objętość, co trwa w zależności od pogody od godziny do dwóch.

Wyrośnięte ciasto przełożyłam na blat roboczy. Chciałam, aby jagodzianki były wyjątkowo ładne i równe, więc odważałam każdą porcję ciasta (100 g), następnie traktowałam wałkiem, aby nie było grubsze niż pół cm, nakładałam na każdą porcję ciasta czubatą łyżkę nadzienia.

Sklejałam szczelnie boki.

i zawinięciem do dołu układałam w równych odstępach na blaszcze do ponownego wyrastania (około pół godziny, przykryte ręcznikiem kuchennym).

Rozgrzałam piekarnik do 170-180 C i piekłam je prze pół godziny na środkowej półce piekarnika.

Jeszcze ciapłe umaziałam lukrem z ukru pudru, soku cytrynowego i kilku jagód, dzieki tkóremu lukier był różowy, a i jeszcz epsuypałam grubym cukrem i kwiatkami własoręcznie  uprawianej i suszonej lawendy.

 

Miśki stały jak sępy aż buły ostygną i zostaną uwiecznione na zdjęciach 😉

Buły puściły trochę soku, ale uwieżcie mi to tylko podziałało na ich korzyść.

Niepozorne takie, kluskowate…

…..a w środku poezja smaku.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.