KUCHNIA

Ajurweda, czyli życie zgodne z naturą

Części z Was gdzieś może kiedyś obiło się o uszy to zagadnienie, niektórzy może nawet kojarzą, że to coś z Indii, ale czym właściwie jest ajurweda? Ajurweda jest starożytnym systemem medycyny wywodzącym się z Indii obejmującym wszystkie sfery życia. Ajurweda traktuje ciało i umysł jako całość, a zdrowie jest naturalnym stanem człowieka, który właśnie ten system pozwala utrzymać. Etymologicznie, to dwa wyrazy „ayusah”- życie i „veda”- nauka. Ajurweda jest więc nauką o życiu, ale opartą na głębokim zrozumieniu, czy też poznaniu prawdziwej natury rzeczy. Jest to holistyczna wiedza, dzięki której możemy leczyć ciało, umysł i duszę.

Na pierwszy rzut oka egzotyczna ajurweda może się nam wydawać zbyt odległa, bo dzieli nas nie tylko kultura, ale przede wszystkim klimat. Jednakże podstawowym założeniem, jest tu wykorzystywanie lokalnych, sezonowych produktów. Ajurweda jest matką medycyny naturalnej, znajdziemy w niej bardzo dużo podobieństw do naszej rodzimej medycyny i kultury ludowej w postaci chociażby przysłów, mądrości ludowych i domowych sposóbów leczenia wprost z babcinego zielnika. Podstawowym założeniem ajurwedy jest jakże nam znane powiedzenie, że lepiej zapobiegać niż leczyć.

Według ajurwedy uniwersalna siła życiowa przejawia się pod postacią energii czyli dosz, znanych jako vata, pitta i kapha. Każy z nas rodzi się się unikalną kompozycją tych trzech sił, zwanych pakriti. Dosze w zależności od naszego sposobu odżywania, klimatu w jakim żyjemy, pór roku czy nawet wieku ulegają ciągłym zmian, a idealny stan, czyli zdrowie zakłada, że te trzy elementy są w równowadze.

Elementem dominującym u osoby z konstytucją vata jest eter i powietrze, a więc takie osoby są aktywne, ruchliwe i często niespokojnie. W związku z bardzo szybką przemianą materii są smukłe, są to jedyne osoby, które mogą jeśc praktycznie wszystko i nie przybiorą szczęściarze na wadze. Skórę mają zazwyczaj delikatną i suchą. Są zmarźluchami, o lekkim śnie. Impulsywność tych osób powoduje, że maja tendencję do przeracowywania się, entuzjazm zamienia się w zmęczenie, a tu już któtka droga do wyczerpania i depresji. Dominacja powietrza sprawia, że osoby vata mają bardzo zmienną naturę, dlatego głównym zaleceniem dla nich jest uregulowany tryb życia.

Osoby o konsytucji pitta tą targane przez ognień i wodę. Ciała takich osób są średniej muskulatury, miękka, dobrze nawilżona skóra często usiana jest pieprzykami. Takie osoby nie lubią gorąca i wysokich temperatur. Ognisty temperament pcha pitty do perfekcjonizmu, który rozbuchany prowadzi do gniewu i impulsywności. Najważniejsze dla osób pitta jest umiarkowanie w każdej sferze życia.

Ziemia dominując u kaphy jest przyczyną masywnej (nie mylić z otyłością) sylwetki. Muskularne ciało otoczone jest grubą i piękną skórą. Kapha nie lubi wilgoci. Są to osoby działające we własnym, niepospiesznym tempie, ale gdy ich dosza jest zachwiana mają tendencję do ospałości i lenistwa. Będąc w równowadze są najbardziej witalni i wytrzymali spośród wszystkich typów. Głównym zaleceniem dla tej doszy jest aktywność.

Gdy Vata jest w nierównowadze jesteśmy podatni na choroby jelita grubego, a także na schorzenia układu nerwowego, immunologicznego i stawów. Gdy Pitta daje o sobie znać to choruje jelito cienkie, tarczyca, krew i skóra, a gdy Kapha szaleje to ciepimy na choroby płuc, żołądka oraz na dolegliwości związane z zatrzymywaniem wody.

Najważniejsze, co należy zapamiętać, to to, że podpobieństwa się przyciągają, a przeciwieństwa równoważą. Innymi słowy jedzenie, pogoda a nawet sytuacje podobne do cechy konkretnej doszy będą ją zwiększały, a przeciwne zmniejszały. Dla jasności, każdy z nas ma swoją doszę, a zazwyczaj dominują dwie, ja jestem pitta-kapha i na siłę nie stanę się lekka jak piórko, gdy zacznę jeść tylko i wyłącznie jedzenie posiadające cechy vaty (powietrze). Postępując w ten sposób zaburzyłabym wszytko. Należy dbać o swoją naturę poprzez wzmacnianie pozytywnych cech doszy i eliminowanie negatywnych. Podstawową zasadą ajurwedyjską jest niewzmacnianie naszej dominującej doszy. Intuicyjnie jako pitta od niepamiętnym czasów unikam jak ognia pikantnych potraw oraz cytusów i generalnie kwaśnych smaków, dopiero zapoznając się z zasadami ajurwedy uzmysłowiłam sobie dlaczego. Stosowanie intuicji wymaga wsłuchania się w swoje ciało i jego wewnętrzne potrzeby. Wymaga to trochę czasu i pracy, oberwacji reakcji naszego ciała na dane produkty spożywcze, ale na dłuższą metę jest to bezcenne. Moja droga do ajurwedy poprzez weganizm zaczęła się właśnie od różnego rodzaju dolegliwości, na które dostałam garść tabletek, powodujących czasową ulgę, a ja chciałam znać naturę problemu. Ajurweda zaleca żywienie zgodne z indywiduanym stanem zdrowia i porą roku, aby zachować harmonię wewnątrz ciała i uchronić się przed chorobami.

Mamy obecnie jesień, wyjątkowo piękną i ciełpą, ale każda pora roku rządzi się swoimi prawami. Zaczęliśmy nosić cieplejsze ubrania, rozkręcamy grzejniki, zapewne nawet krem do twarzy zmieniliśmy na treściwszy, ale czy zmieniliśmy swoją dietę, czy zadbaliśmy o swoje wewnętrzne ciepło? Jesienią, kiedy to jest wietrznie i zimno wzrasta dosza vata. Zimą podczas zimnej i mokrej aury zaburzeniu ulega doszta kapha, a podczas letnich upałów nasila się pitta. Podchodząc do tematu logicznie, jesienią nie potrzebujemy zimnych lodów i napojów (wodę mam tu też na myśli), bo to wzmoże nasze problemy z układem immunologicznym, stawami, a nawet trawieniem. Za chwilę zimą powinniśmy unikać surowych warzyw, suchych i zimnych potraw, ponieważ będziemy chorować z powodu płuc. Dalej podąrząjąc tą ścieżką, nielogocznym byłoby podczas gorącego lata zaogniać sytuację pikantnymi i gorącymi potrawami, bo pitta da nam o sobie znać w postaci biegunek.

W literaturze ajurwedyjskiej zaleca się, aby zmiany wprowadzać powoli, a styl życia zgdny z tą ścieżką najlepiej zacząć od wprowadzenia zmian w diecie. Trawienie jest najważniejszym elelementem naszego zdrowia. Ajurweda posuwa się nawet do stwierdzenia, że źródłem wszystkich chorób jest słabe trawienie. Metaforycznie trawienie można porównać do ognia, kiedy to ciepły ognień dobrze roznieca się tylko z doskonałej jakości suchego drewna, podsycając przy tym w odpowiednim czasie niezbędnym powietrzem. Jeżeli nie dbasz odpowiednio o ogień to ten zgaśnie. Zdrowy ogień trawienny, zwany w Ajurwedzie Agni powoduje, że promieniejemy.

Jesień to czas kiedy chcąc nie chcąc tak jak przyroda zwalniamy, zaszywamy się się w domowych pieleszach. Jest to dobry czas na wprowadzenie zmian w dbaniu o siebie, nie tylko o wygląd zewnętrzny, ale o nasze wnętrze, bo z niego pochodzi piękno. Skoro mamy czas na to aby pofarbować włosy, zrobić nowy tatuaż, czy wylewać siódme poty na bieżni, dlaczego nie możemy znależć czasu na przygotowanie odpowiedniego dla nas posiłku. Powiedzenie „jesteś tym co jesz” odnosi sie do każdego aspektu naszego życia. Ostatnio czekając w kolejce usłyszałam, że „każdy jest chory, tylko nie każdy zdiagnozowany” i zrobiło mi sie naprawdę smutno, bo gro ludzi zaczęło potakiwać i wymienać swoje dolegliwości, na które sami sobie zapracowali (nadciśnienie, cukrzyca, rwa kulszowa, itd. Zdrowie jest naszym naturalnym stanem, proszę sobie to zapamiętać!

Znana nam ludziom Zachodu współczesna medycyna skupia się na leczniu skutków, a ajurweda skupia się na zwalczaniu i zapobieganiu przyczyn chorób. Oczywiście nie namawiam do odrzucenia dobrodziejstwa współczesnej medycyny, bo przy niektórych chorobach jest to wręcz niemożliwe, ale następnym razem gdy zaboli nas głowa, albo żołądek da o sobie znać, zamiast sięgać po tabletkę z krzyżykiem może warto byłoby się zastanowić nad przyczyną tego bólu?

ps. Jeżeli macie ochotę sprawdzić jaka dosza jest dominująca to zapraszam chociaży na stronę ajurweda.pl, gdzie w ciągu kilku minut wszystko będzie jasne:

http://www.ajurweda.pl/test-na-dosze/

One Comment

  • jacek

    ciekawy i fajnie przygotowany tekst Magdy. popularyzuje zagadnienie i nie zamęcza szczegółami (których po wniknięciu w temat jest cała masa). ale na początek wystarczy dokładnie to co autorka przekazuje. no i konkluzja bardzo racjonalna: bez szaleństw, cierpliwie wprowadzamy zmiany do naszego trybu życia, a więc i żywienia. przede wszystkim żywienia. od żywienia się bowiem zaczyna.
    jak mówi ajurweda, jedzenie zaczyna się od patrzenia. potrawy powinny zachęcać wizualnie i uruchamiać nasze trawienie zanim nawet je powąchamy (np. aromat przypraw). kiedy spojrzymy na dokonania Magdy na blogu, te wszystkie piękne dania i wypieki, to już wiemy, że jej działania były zbieżne i zgodne z ajurwedą zanim nawet o niej usłyszała 😉
    to się nazywa naturalnie przebiegająca ścieżka samorealizacji 😉
    odnośnie dosza, dobre jego określenie naszego może zrobić ajurwedyjski specjalista. bierze pod uwagę fizjonomię, przemianę materii, puls, nawet nasz sposób mówienia czy poruszania się. w Indiach już wchodząc do gabinetu speca od ajurwedy jesteśmy taksowani/ analizowani na odcinku od drzwi do krzesełka. zanim się odezwiemy, jesteśmy rozczytani i lekarz z grubsza wie po co przychodzimy… doświadczyłem tego autentycznie, fajna przygoda, warto.
    podsumowując, Magda trafia w sedno:
    – wsłuchujemy się we własne ciało,
    – cierpliwie patrzymy jak reaguje na typ/ rodzaj i składniki diety (również w zależności od pory dnia i pór roku)
    – wspieramy się zdroworozsądkowymi podstawami żywieniowymi oraz wiedzą o naszej konstytucji cielesnej
    w ten sposób możemy wiele osiągnąć dla równowagi ciała i ducha. a jak to mówią – w zdrowym ciele zdrowy duch…
    to taka nasza własna ajurweda, spersonalizowana i skrojona pod realne potrzeby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.