Taka sytuacja

Księga dziwnych nowych rzeczy. Michael Faber

ksiega-dziwnych-nowych-rzeczy-b-iext29691472

 

Miała być 1 książka tygodniowo, a trafiła mi się lektura  nie dość, że gruba to  jeszcze specyficzna do czytania. <ęczyła mnie do tego stopnia, że w międzyczasie czytałam dwie inne. Po jej skończeniu kilka dni zastanawiałam się, co by Wam tu o niej napisać, bo po przeczytaniu 500 z prawie 600 stron, chciało mi się płakać, że tyle czasu zmarnowałam, ale podobno w przypadku książek, nie ma o tym mowy  (no kłóciłabym się z tą opinią).

„Księgę…” czyta się trudno, jest po prostu na pierwszy rzut oka nudna, mało wciągająca. O! dziwna, to jest jej dobre określenie, mimo że tytułową księga jest biblia, która fascynuje mieszkańców kolonizowanej przez ludzi planetę, do tego stopnia, że domagają się nowego pastora, bo poprzedni gdzieś zniknął. Na pastora dla Oazjan (bo ich planetę nazwano Oazą) wybrano na castingu  Petera, który mając burzliwą narkotyczno-alkoholową przeszłość, zostawia na ziemni swoją ukochaną żonę i wyrusza na obcą ziemię głosić słowo boże. Będąc na fali „Gwiezdnych wojen” spodziewałam się niesamowitych technologii w konfrontacji z archaiczną księgą, a tu zonk, a raczej Oazjanin, w powłóczystych szatach z kapturem, sandałach, robiący kupę tak jak stoi, rodzący się przez głowę i przerabiający na wszystko białe kwiaty. Jednakże, książka zrobiła mi „coś”, cały czas nad nią myślę, ponieważ jest studium człowieczeństwa, przez całe te 600 stron jest waśnie o tym. Książkę polecam na długie wieczory, bo nie jest to lektura wciągająca,  nią trzeba się delektować fragmentami.

W skali 0-10 ode mnie 7.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.