KUCHNIA

Wegańskie rogale Marcińskie

20151108_151253[1]

Od dłuższego czasu przymierzałam się do wegańskiego ciasta francuskiego, które zresztą w oryginalnej wersji (z prawdziwym masłem) uwielbiałam, no ale weganizm to weganizm, nie ma zmiłuj ;-). Jedyną alternatywą dla masła  mi dostępną jest masło kokosowe, lub ojej kokosowy jak kto woli. W procesie schładzania zachowuje się inaczej niż „prawdziwe” masło, ale rozpracowałam i to. Tak więc do dzieła, potrzeba na to 12 h, nikt nie mówił że będzie lekko, ale dlatego też zrobiłam na raz 24 sztuk, które częściowo tez zamroziłam, część zaniosłam do pracy a część, no co – wiadomo… Podałam Ci składniki na 12 sztuk, ja całość dokładnie podwoiłam, ale ostrzegam jest ciężka taką ilość zagnieść (a ja się dziwię dlaczego mam takie rozbudowane ramiona ? 😉

ps. Drogi Święty Mikołaju, nigdy Cię  nic nie proszę, bo od lat sama kupuję sobie prezenty, ale tym razem, jeżeli chcesz jak co roku pierniki pod choinką, to przynieś mi proszę porządny sprzęt kuchenny, bo piekąc rogale św. Marcina wszystko co miałam w domu to padło, skończyło się na tym, że mak przeciskałam w akcie desperacji, gdy już nawet chłodzenie blendera w lodówce nie pomagało przez praskę do czosnku.

Składniki na 12 sztuk:

ciasto:

600 g mąki pszennej

220 g masła koksowego w temperaturze pokojowej (im bardziej miękkie tym lepiej, ale nie płynne)

50 g świeżych drożdży

4 łyżki oleju roślinnego

70 g cukru

pół łyżeczki soli

250 ml mleka roślinnego (użyłam sojowego)

1 mały banan

20151107_124943[1]Drożdże rozpuść w połowie ciepłego mleka (max. temp. 40 C) z łyżką cukru (ja to zawsze robię w małym rondelku, w którym przez dosłownie 20 sekund podgrzewam mleko, rozpuszczam drożdze i cukier, przykrywam pokrywką i wstawiam w ciepłe miejsce, zawsze jest to u mnie wyłączony piekarnik, bo mam pewność że tam nie będzie przeciągów.  Obudzone po około 20 minutach drożdże połączyć z pozostałymi składnikami i dosyć szybko wyrobić ciasto. Będzie się trochę lepić, ale powstrzymaj się przed dodawaniem mąki, dasz radę 😉 Ciasto uformuj w miarę zgrabny prostokąt, zawiń w folię spożywczą i schowaj do lodówki na 1 godzinę.

Po godzinie w lodówce Twoje ciasto wyrośnie o tak:

20151107_143837[1]Rozwałkuj ciasto na prostokąt około 30 na 15 cm (ja mam inne proporcje ciasta, więc u mnie jest to przeskalowane). Na środku cista umieść masło, normalnie byłaby to kostka, możesz w sumie pokusić sie o rozpuszczenie masła, przelanie go to maselnicy, ostudzenie i jak uda Ci się je wydłubać z tej maselnicy to będziesz mieć ta kostkę,  mi się nie chciało 😉

20151107_144133[1]Załóż brzeg z krótszego boku do środka (od góry)

20151107_144143[1]Załóż brzeg do środka od dołu i zlep oba brzegi (nie, nie jestem w ciąży, anie nie mam takiego brzucha, koszulka mi się nieszczęśliwie układała 😉

20151107_144156[1]Złóż i zlep pozostałe boki do środka (ale niefortunne te zdjęcia 😉

20151107_144211[1]Powstały prostokąt ciasta zawiń w folię i dla ułatwienia sobie życia zrób to na desce do krojenia i tak przenoś do lodówki. Teraz do lodówki na 45 minut. W związku z tym, że jak wspomniałam masło kokosowe inaczej się zachowuje niż prawdziwe masło, po wyjęciu z lodówki odczekaj 15 minut zanim zaczniesz dalszy etap pracy z tym nieszczęsnym ciastem, uwierz mi, zabawa dopiero przed Tobą 🙂

20151107_144430[1]Odwiń ciasto z foli i przekręć je o 180 stopni, czyli teraz wałkowanie od dłuższego boku.

20151107_154432[1]

Rozwałkuj ciasto ponownie na prostokąt o wymiarach mniej więcej 30/15 cm.

 

 

 

20151107_154631[1]i znowu zawiń do środka górne brzegi zlepiając je na końcu

20151107_154654[1]

I pozostałe dwa brzegi tak samo do środka i zlep. Masło zacznie trochę wyłazić, ale spokojnie, tak ma być.

20151107_154732[1]Zawiń ponownie ciasto w folię, umieść na dece do krojenia i włóż do lodówki na 45 minut, potem wyjmij na 15 rozwałkuj przekręcając ciasto ponownie o 180 C i tak w sumie nie licząc pierwszego etapu w którym wtłaczane było masło musisz zrobić 4 razy. Tak wiem, ale jak już wgryziesz się w rogala to mi wszystko wybaczysz. Po 4 razie, a piątym w sumie zawiń ciasto, schowaj do lodówki najlepiej na całą noc. Musisz odpocząć. Jutro będzie lepiej. Jutro je zjesz!

Kłamałam, nie będzie dziś lepiej, musisz zrobić farsz do rogalików, a jesli tak jak ja masz kiepski sprzęt, to będziesz robić tą masę 3 h!

Skłaniki:

200 g białego maku (2 razy zmielonego)

100 g masy marcepanowej

100 g orzechów włoskich

100 g zblanszowanych migdałów (bez skórki)

100 g pomarańczowej skórki kandyzowanej

100-150 g cukru pudru

20151108_092440[1]

Mak sparz (zalej wrzątkiem) wraz z orzechami (część orzechów włoskich zostaw do dekoracji, ja dodatkowo użyłam płatków migdałowych). Po 15 minutach odcedź mak i przepuść przez maszynkę, albo tak jak ja zamorduj wszystkie blendery w domu. Masę marcepanową utrzyj z cukrem pudrem, połącz z masa makową i na końcu dodaj skórkę pomarańczową. Wyjdzie Ci taki oto pasztet (to jest pyszne, serio!):

20151108_114716[1]Wyjmij ciasto  (urosło w nocy mimo zawinięcia w folię, tylko szklane półki w lodówce powstrzymały potwora przez większym przyrostem)) z lodówki na około 30 minut przed formowaniem rogalików. Ciasto podziel na części dla wygody.  Tylko żey do głowy ci nie przyszło zagniatać ciasta!!!

20151108_112515[1]Rozwałkuj cienko (5 mm) ciasto i  na około 12  długich trójkątów,

20151108_115313[1]Posmaruj masą makową (łyżka na każdy)

20151108_115412[1]

Uformuj rogaliki (zawijając ciągnij za dłuższe końce, jakbyś ciągnęła za uszy, wtedy wyjdzie ładny półksiężyc)

20151108_115442[1]Pozostaw na około 40 minut aż podwoją swoją objętość. Piecz w temp. 180-190 C około 30 minut (program pieczenie ciasta), aż się ładnie przyrumienią. Jeszcze ciepłe posmaruj lukrem (cukier puder rozpuszczony w odrobinie ciepłej wody) i posyp posiekanymi orzechami. Smacznego!!!

20151108_151238[1]

20151108_132510[1]

Nie wiem czy udało mi się to uchwycić na zdjęciu, ale ciasto idealnie się listkuje.

20151108_132616[1]

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.