Kokosowe drożdżówki z rabarbarem, „serem” i kruszonką, a więc Bon Appetit

Miałam mieć dziś wolne, tj. zająć się swoimi sprawami, taaa. Misiek wyciął połowę rabarbaru w ogrodzie i niewinne rzucił „może chociaż  byś kompocik  zrobiła”.  Kompocików od zeszłego roku to jeszcze ma pół spiżarni, więc wynegocjowałam, że on wyprasuje wszystko co od dwóch tygodni grzecznie czeka a ja upiekę te jego ukochane drożdżówki. W sumie, to…

Drożdżówka z makiem

Za każdym razem, gdy pytam Miśka jakie ciasto mu upiec to mi odpowiada :wiem, że mi nie zrobisz, ale chcę normalne (z mocnym akcentem na „normalne) drożdżowe ciasto, to szarpane z dynią. Upiekłam pewnie kilkaset różnych ciast, a On za każdym razem wspomina tylko to jedno (tu znajdziecie link do tej jego ulubionej drożdżówy). Rzeczywiście, nie…

Wegańskie drożdżowe ciasto z karmelizowaną dynią pod orzechową kruszonką

W poprzednim poście nauczyłam Was robić idealne ciasto drożdżowe, a dziś z okazji długiego weekendu przepis na dużą blachę ciasta drożdżowego, które wystarczy na te wolne dni. Ciasto jest nie za słodkie, ale miękkie i wilgotne dzięki dyni. Idealne po popołudniowej herbatki po spacerze w te mrozy 😉 Składniki : ciasto wg przepisu  około 40…

Jak zrobić idealne wegańskie ciasto drożdżowe?

Zanim zaczęłam piec na dobre na samą myśl o cieście drożdżowym, bo wydawało mi się strasznie skomplikowane i pracochłonne. Pracochłonne jest, tego nie ma co ukrywać, ale smak i zapach domowego drożdżowego rekompensuje tą całą babraninę.  Poprowadzę Was krok po kroku jak zrobić idealne ciasto wegańskie, bo nie będąc skromną nic a nic, uważam się…

Wegańska Panettone

Święta się zbliżają, więc w ramach oszczędzania naszych żołądków piekę obecnie lżejsze ciasta, takie akuratne do herbatki. Dzisiejsze ciasto pochodzi z Mediolanu, i jest to rodzaj drożdżowej  babki, którą zresztą piecze się w okolicach zbliżających się świąt. Jadłam raz w życiu oryginalną i przepadłam, potem kilka razy udało mi się kupić w lokalnej piekarni, ale…

Gruszki w drożdżowych koszulkach i kremem z chałwy

Jak zobaczyłam te małe gruszeczki to się w nich zakochałam, na szczęście w momencie kupienia były twarde jak kamień i tak sobie leżały i dojrzewały bo nie miałam na nie pomysłu. I jak to w księgowości bywa i u mnie w kuchni również gruchy dojrzały/nabrały urzędowej ważności i mnie olśniło. Dawno nie było u mnie…